Krakowskie tradycje intelektualne

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Home Studia z historii Krakowa Filip Musiał, "Kulisy procesu Kurii krakowskiej”

Filip Musiał, "Kulisy procesu Kurii krakowskiej”

W 1948 roku podziemie zbrojne i polityczne właściwie zostało już rozbite, a opór przeciwko komunistycznym rządom zdławiony. Po zjednoczeniu Polskiej Partii Robotniczej z Polską Partią Socjalistyczną niepodzielne rządy sprawowała Polska Zjednoczona Partia Robotnicza. Jedyną siłą, wytrwale przeciwstawiającą się sowietyzacji państwa i narodu, pozostał Kościół katolicki, z którym władze podjęły bezwzględną walkę.

Rozbicie Kościoła planowano od samego początku rządów PPR. Jednak odłożono je do czasu, gdy wyeliminowani zostaną przeciwnicy polityczni. Pierwszy atak komuniści skierowali w przedstawicieli Polskiego Państwa Podziemnego i jego konspiracyjnego wojska – Armii Krajowej. Zdobyte wtedy doświadczenia wykorzystali następnie w walce z duchowieństwem, które zamierzali całkowicie sobie podporządkować.

Kłamstwa i oszczerstwa

Powszechnie stosowano szykany administracyjne, utrudniano pracę duszpasterską, posługę wśród chorych i więźniów, naukę religii, obciążano Kościół dodatkowymi opłatami, konfiskowano jego własność. Podejmowano próby kompromitowania Kościoła w licznych, oszczerczych kampaniach propagandowych. Działania Urzędu Bezpieczeństwa były koordynowane z propagandowymi, aby tym skuteczniej uderzać w duchownych. Szczególnie eksponowanym zarzutem było oskarżanie duchownych o szpiegostwo na rzecz Watykanu i państw imperialistycznych.

W latach 1952/1953 przystąpiono do decydującego uderzenia. Za kratami znalazło się około tysiąca kapłanów, nie wyłączając prymasa Polski, kardynała Stefana Wyszyńskiego, którego uwięziono we wrześniu 1953 roku. Ze szczególną siłą przystąpiono do rozbijania tych diecezji, które w sposób najbardziej zdecydowany przeciwstawiały się sowietyzacji. W 1952 roku wygnano z Katowic biskupów: Stanisława Adamskiego, Herberta Bednorza i Juliusza Bieńka. We wrześniu 1953 roku, po głośnym procesie pokazowym, skazano na 12 lat więzienia, torturowanego w śledztwie, biskupa kieleckiego Czesława Kaczmarka. Jesienią 1952 roku celem ataku stała się kuria krakowska.

Proces duchownych kurii krakowskiej był elementem szerszego planu realizowanego w całym kraju. Funkcjonariusze bezpieki zmontowali tę sprawę, wykorzystując założenie: – dajcie człowieka, a paragraf się znajdzie. Krakowski Kościół słynął ze swego oporu wobec czerwonej władzy. Pamiętano zmarłego latem 1951 roku ks. kardynała Adama Sapiehę. „Książę Niezłomny” nie ugiął się ani przed hitlerowcami, ani przed komunistami.

Śmierć metropolity ośmieliła komunistów, chcących uderzyć w następcę kardynała, ks. abpa Eugeniusza Baziaka i usunąć go z diecezji. Donosy informatorów dawały funkcjonariuszom krakowskiej bezpieki wiedzę o tym, co dzieje się w kurii. Czekano wszakże na pretekst, który pozwoliłby na frontalne natarcie. Niespodziewanie nadarzyła się najlepsza z okazji – możliwość oskarżenia krakowskich hierarchów o działalność wywiadowczą.

Kraj i emigracja

Od maja 1952 roku Wojewódzki Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Krakowie prowadził aktywne rozpracowanie agencyjne kontaktów organizacyjnych Szponder Jana ps. „Andrzej” przebywającego za granicą.

Jan Szponder, w czasie okupacji hitlerowskiej żołnierz Narodowej Organizacji Wojskowej, zastępca szefa Okręgowego Kierownictwa Młodzieży, kierował tworzeniem struktur NOW w rodzinnych Liszkach. Po wojnie nie przerwał działalności konspiracyjnej. Objął funkcję szefa Wydziału Organizacyjnego Okręgu Krakowskiego NOW i nadzorował jednocześnie tworzenie struktur NOW w Skawinie. Podjął na tym terenie współpracę z kapelanem NOW, znanym mu jeszcze z Liszek ks. Józefem Lelitą ps. „Szymon”.

W 1949 roku Szponder zbiegł do Niemiec Zachodnich, gdzie nawiązał kontakt z emigracyjnym Stronnictwem Narodowym. Wkrótce jako osobie dopiero co przybyłej z kraju, zatem znającej tamtejsze realia i zarazem mającej szerokie kontakty w dogorywającym pod naporem komunistycznego terroru podziemiu, zaproponowano mu pracę w placówce „Południe” Wydziału Krajowego emigracyjnej Rady Politycznej. Wydział prowadził tzw. Akcję na Kraj, która między innymi służyć miała zbieraniu informacji z Polski. W ramach wydziału utworzono dwie placówki – „Północ” i „Południe”, które miały się zajmować zdobywaniem tych wiadomości.

Siatka PI

Informacje z kraju zdobywano dzięki tzw. Punktom Informacyjnym – PI, czyli sieci informatorów i rezydentów. Ich funkcję spełniały zaufane osoby w Polsce, które drogą korespondencyjną utrzymywały kontakt z emigracją.

Według założeń, sieć PI miała działać jedynie w systemie pionowym. Poszczególne osoby korespondujące z emigracją miały utrzymywać łączność jedynie z tymi, którzy angażowali ich do współpracy. Nie powinny były znać innych konspiratorów pracujących w placówce ani wiedzieć, kto poza nimi utrzymuje łączność z emigracją. Nie wiedziały także, do jakich celów wykorzystywane są nadsyłane informacje. Część z nich sądziła, że służą one informowaniu Rady Politycznej o sytuacji w kraju, inne, że pracują dla emigracyjnego Stronnictwa Narodowego, jeszcze inne, że przesyłane przez nich informacje wykorzystywane są w prasie emigracyjnej.

Bazą osobową dla PI stały się środowiska, z którymi związani byli przed wyjazdem z kraju pracownicy placówek „Północ” i „Południe”. Dopiero z czasem zaczęto rozszerzać tę grupę o osoby wskazane przez funkcjonujące już PI i uznane za godne zaufania. Informacje wysyłane były na fikcyjne nazwiska i adresy wskazane przez pracowników placówek Wydziału Krajowego. Dla bezpieczeństwa korespondencji i odwrócenia uwagi od PI przesyłki dla nich przychodziły z kolei na wskazane przez nie „skrzynki adresowe”, czyli zaufanych ludzi, którzy jedynie przyjmowali korespondencję, najczęściej nie wiedząc, co się w niej kryje.

Kryptonim „Blok”

Jan Szponder nawiązał współpracę korespondencyjną ze swymi byłymi podwładnymi z NOW. Znaleźli się wśród nich: ks. Józef Lelito oraz dwaj żołnierze NOW z Liszek – Edward Chachlica ps. „Artur” i Michał Kowalik ps. „Wołodyjowski”. Urząd Bezpieczeństwa dzięki pracy agentury poznał system tworzenia PI – w maju 1952 roku. WUBP w Krakowie rozpoczął intensywne rozpracowanie osób, z którymi Jan Szponder związany był organizacyjnie w czasie pracy konspiracyjnej w kraju. Wśród osób inwigilowanych znaleźli się Edward Chachlica, Michał Kowalik, a także ks. Józef Lelito, pracujący wówczas jako wikary w Rabce Zdroju.

Lista inwigilowanych obejmowała przeszło dwadzieścia osób, jednak jedynie trzy z nich: Chachlica, Kowalik i Lelito zostały skazane w czasie późniejszej pokazowej rozprawy, zwanej w prasie „Procesem Kurii krakowskiej” lub „Procesem księdza Lelity i innych agentów wywiadu amerykańskiego”.

Dla zdobycia dowodów obciążających śledzonych uaktywniono w ich otoczeniu współpracowników bezpieki. W rozpracowanie środowiska zaangażowano informatorów, których w aktach ubeckich opatrzono pseudonimami: „Mały”, „Bronka”, „Szary” i „X-175”. Wydziałowi „A” WUBP w Krakowie zlecono obserwację Chachlicy dla zorientowania się w jego kontaktach. Postanowiono także infiltrować pocztę nadchodzącą do ks. Józefa Lelity, Edwarda Chachlicy i Michała Kowalika.

Wyniki tych działań miały wyjaśnić, która ze znajdujących się w polu zainteresowania UB osób utrzymuje rzeczywiście kontakt ze Szponderem. Prowadzoną sprawę uznawano za istotną, planowane posunięcia konsultowano z Ministerstwem Bezpieczeństwa Publicznego, którego funkcjonariusz, płk Leon Andrzejewski, wicedyrektor Departamentu III, nadzorował rozpracowanie. O wynikach realizacji planu był on informowany odpowiednimi raportami, a w szczególnych wypadkach przez „we-cze”, czyli specjalną sieć łączności o wysokiej częstotliwości.

Pod koniec maja 1952 roku Andrzejewski zalecał, by przyspieszyć działania inwigilacyjne wobec ks. Józefa Lelity. Nakazywał, że należy udokumentować działalność Lelity w tym sensie, by posłużyło nam to jako podstawa na ewentualny areszt i sądzenie.

Działania operacyjne prowadzono bowiem pod kątem aresztowania i postawienia inwigilowanych przed sądem. Już na tym etapie konsultowano się z wydziałem śledczym, zmierzając do zdobycia materiałów, które mogłyby w sądzie posłużyć za dowody rzeczowe. Ponieważ działalność grupy współpracującej ze Szponderem polegała na przesyłaniu korespondencji, funkcjonariusze Wydziału III WUBP w Krakowie otrzymali zadanie przejęcia próbek pisma osób inwigilowanych.

W sierpniu 1952 roku z Uniwersytetu Jagiellońskiego zdobyto rękopis Edwarda Chachlicy – pisane w 1948 roku podanie o stypendium. Plan uzyskania próbki pisma ks. Lelity ułożono w październiku 1952 roku. Kpt. Stefan Sokołowski i por. Mieczysław Kotyna z WUBP w Krakowie postanowili, iż Wydział V-ty uzyska rękopis ks. Lelity przy pomocy referatu wyznań. W tym celu referat wyznań wezwie kilku księży z pobliskich miejscowości a między nimi ks. Lelity i da im do wypełnienia ankietę, aby to nie zwróciło uwagi naszych zainteresowań księdzem Lelitem.

Aresztowanie

W związku z prowadzoną ofensywą wobec Kościoła ks. Józef Lelito był osobą – spośród korespondujących ze Szponderem – na której aresztowaniu i procesie najbardziej zależało funkcjonariuszom UB. Najwyraźniej też starali się przygotować niezbite dowody jego „wrogiej Polsce Ludowej” działalności. Jakość zgromadzonych materiałów postanowiono skonsultować z wydziałem śledczym WUBP w Krakowie. Z uwagi na przeszłość i wrogą działalność ks. Lelity Józefa ps. „Szymon” dać do wglądu Naczelnika Wydz[iału] Śledczego sprawę w/w oraz w myśl wytycznych tegoż uzupełnić posiadane materiały pod kontem [sic!] aresztowania ks. Lelity Józefa ps. „Szymon” – zarządził funkcjonariusz WUBP w Krakowie, por. Mieczysław Kotyna.

Początkowo kontrola korespondencji nie przyniosła żadnego efektu. Przełomowym dla rozpracowania tego środowiska okresem okazał się sierpień i pierwsza połowa września 1952 roku. Funkcjonariuszom WUBP w Krakowie, po objęciu ścisłą kontrolą całej zagranicznej korespondencji nadchodzącej do podkrakowskich Liszek, udało się przejąć paczkę nadesłaną przez Szpondera dla jego przyrodniej siostry Stefanii Rospond, a później także list przesyłany do Edwarda Chachlicy na adres jego matki Agaty Chachlicowej.

Siatkę PI zorganizowaną przez Jana Szpondera rozbito w okresie od września do listopada 1952 roku. 19 września 1952 roku aresztowano Edwarda Chachlicę i przyrodnią siostrę Szpondera, Stefanię Rospond. 28 października ujęto Michała Kowalika, 12 listopada ks. Józefa Lelitę, a kilka dni później innego wikarego z Rabki – ks. Franciszka Szymonka.

Atak na kurię

Aresztowanie ks. Lelity otworzyło niespodziewaną możliwość ataku na Kurię Metropolitalną w Krakowie. Funkcjonariuszom wydziału śledczego WUBP w Krakowie udało się skłonić ks. Lelitę, by wskazał dwóch notariuszy kurii, którzy mieli rzekomo udzielać mu informacji – jak określano je w prasie – „szpiegowskich”. Obydwie osoby: ks. Wita Brzyckiego oraz ks. Jana Pochopienia aresztowano 17 listopada 1952 roku. Sprawa „siatki szpiegowskiej księdza Lelity” stała się pretekstem dla szczegółowych rewizji przeprowadzonych w kurii przez funkcjonariuszy MBP.

Proces księdza Józefa Lelity i innych, który zakończył ten etap działań, odbywał się od 21 do 27 stycznia 1953 roku. Był dobrze przygotowaną i znakomicie zrealizowaną mistyfikacją. Był grą pozorów, w której prawdziwe zarzuty mieszały się z wyimaginowanymi, fakty z fikcją, dowody z wyobrażeniami. Tak zwaną „sprawę Kurii” złożono z osób prowadzących aktywną działalność niepodległościową i tych, które władza uznała za niebezpiecznych antykomunistów.

Celem procesu miało być skompromitowanie Kościoła katolickiego w Polsce i przedstawienie go opinii społecznej jako niebezpiecznej „reakcyjnej agentury Watykanu”. Duchowni katoliccy w wyniku rozprawy i okołoprocesowej propagandy mieli być postrzegani jako „szpiedzy prowadzeni na pasku imperializmu”, wciągający kraj do trzeciej wojny światowej. Jako osoby, które zdradzają zarówno swój naród, jak i zasady religii, której są kapłanami.

Osoba ks. Józefa Lelity posłużyła do uwiarygodnienia tezy o „szpiegowskiej” działalności duchowieństwa katolickiego. Bezpieka połączyła w jedną całość prawdziwe zarzuty wobec osób współpracujących z emigracją z fikcyjnymi wobec notariuszy kurii. Ta fikcyjna łączność stanowiła natomiast pretekst dla wkroczenia na teren pałacu biskupiego i przeprowadzenia w nim rewizji. Całość ubrana w retorykę propagandowej kampanii posłużyła do ataku na Kościół i usunięcia z diecezji abpa Eugeniusza Baziaka.

Pierwodruk: Kulisy „Procesu Kurii krakowskiej”, „Dziennik Polski”, 17 I 2003.

Tekst przedrukowany w tomie „Partia z narodem, naród z Kościołem”, który ukazał się w serii IPN i OMP „Z archiwów bezpieki. Nieznane karty PRL”, pod redakcją Filipa Musiała i Jarosława Szarka.

 


Projekt zrealizowany przy udziale finansowym Miasta Krakowa


OMP poleca